Wydarzenia życia parafialnego
Foto kronika »
Rabka
28.07 - 4.08.2008
Co to jest medytacja ignacjańska?
Można by w tym miejscu umieścić te kilka (a dokładniej siedem) punktów, które każdy uczestnik tegorocznych rekolekcji ma zapisane na jakiejś kartce bądź w zeszyciku. Punktów, którymi kierowaliśmy się podczas naszego krótkiego pobytu w Rabce, próbując zrozumieć sens słów zawartych w Biblii. Ale przecież medytacja to nie suche reguły, lecz wspaniała modlitwa, osobiste przeżycia i doświadczenia każdego z nas. Dlatego pytanie o nią powinno pozostać bez odpowiedzi, aby każdy mógł odpowiedzieć, czym ona była i jest... dla niego.
Cały nasz wyjazd krążył wokół tego codziennego spotkania ze Słowem Bożym. Nie było dnia, w którym nie próbowaliśmy zastanowić się nad nim – nieważne czy w zaciszu pięknej kaplicy sióstr, które nas przyjmowały czy w drodze na Turbacz, czy też na Luboniu (gdzie w międzyczasie przechodziła wycieczka i jakaś dwunastolatka wołała do mamy przez telefon „kocham Cię”). Ważne, że każdy chciał to robić. W końcu nasze hasło nieprzypadkowo brzmiało: „Twoje Słowo oświeca moją drogę”:)
Mimo, że trochę czasu poświęcaliśmy na modlitwę (medytacje, dzielenie w grupach, Msze święte, adoracje Krzyża i Najświętszego Sakramentu) – a nawet lepiej napisać – DZIĘKI TEMU, że ten czas poświęcaliśmy na modlitwę, świetnie się bawiliśmy. Zarówno podczas pogodnych wieczorków, wypadów w góry oraz niezapomnianej osiemnastki Ani (przyznajcie, że tort był pyszny...?!), jak i w każdej chwili. Na naszą wdzięczność w szczególny sposób zasłużyła osoba, która wymyśliła by przed domem „Loretto” zrobić plac zabaw... z karuzelą, dzięki której nasze wspomnienia są bardzo obfite (kto mówił, że najlepiej się na niej kręcić po jedzeniu...;)).
Rekolekcje w Rabce miały świetną atmosferę i trzeba przyznać, że była to przede wszystkim zasługa sióstr Joanny i Jany, animatorki Ani oraz księdza Grzegorza. Dzięki nim mogliśmy naprawdę rozwinąć się duchowo, a ich dobry humor był niezwykle zaraźliwy.
Ale, ale... Ważne jest, żeby powiedzieć (a może raczej napisać), że bez każdego z nas ten wyjazd nie byłby taki udany. Każdy z uczestników coś w niego wniósł – zaangażowanie, zachwyt, radość, otwartość. Myślę, że nie skłamię, jeśli napiszę, że każdy z nas cieszy się, że miał możliwość poznać tak wielu ciekawych ludzi i udało mu się wśród nich być naprawdę sobą.
Ola Maleństwo
Foto kronika
|